Ból, który krzywdzi. Ból, który zmienia…

Ból, którego przysparzają nam niektóre sytuacje, możemy wykorzystać do nauki i rozwoju osobistego. Możliwe, że nie będzie to łatwe, ale naprawdę warto. Każde doświadczenie ma swoją pozytywną stronę...
Ból emocjonalny

Jako dzieci znajdujemy ulgę w płaczu. Wraz z upływem lat, mówi się nam, że nie wypada płakać; że to słabość. I wtedy zaczynamy gromadzić ból w sobie i udawać, że nie ma problemu.

Wychowania emocjonalnego nie uczy się w szkołach. Rodzice nie są też perfekcyjnymi pedagogami: nie zawsze potrafią przekazać nam wiedzę na temat frustracji, rozczarowań i wrażliwości.

To my sami, za sprawą naszych doświadczeń, musimy opanować tę sztukę. Pamiętajmy tylko, że istnieje kilka rodzajów bólu: te, które zmieniają i te, które krzywdzą.

Ból, który krzywdzi. Ból, który zmienia…

Niektórzy nie są w stanie zaakceptować bólu, niezależnie od jego postaci. Tak jak tabletki przeciwbólowe maskują ból fizyczny, tak udawanie maskuje ból emocjonalny…

  • To wielki błąd. Bóle emocjonalne są wyrazem problemów wewnętrznych. To swego rodzaju sygnał, że nie radzimy sobie z pewnym problem tak, jak powinniśmy.
  • Nie zapominaj o tym, że bóle emocjonalne mogą przekształcić się w dolegliwości fizyczne: chociażby przemęczenie, czy bóle mięśni.

Przeczytaj też Negatywne emocje – Obroń się przed nimi!

Jak bronić się przed codziennymi przeciwnościami?

Równowaga emocjonalna

Pewnie nie zaskoczy Cię fakt, że przeciwności istnieją i będą istniały przez całe Twoje życie. Dlatego też już od dziecka powinieneś zrozumieć następujące kwestie:

  • Niezależnie od tego, jak nasi rodzicie czy dziadkowie się starają, nie są w stanie zagwarantować nam nieustannego szczęścia.
  • Dzieci powinny nauczyć się radzić sobie z frustracją. Nie zawsze mamy to, czego byśmy sobie życzyli.
  • Dając naszym pociechom odpowiednie wychowanie emocjonalne, przekazujemy im różnorodne strategie, dzięki którym będą wiedziały, jak odpowiednio zarządzać cierpieniem.
    • Dzięki wierze w siebie i wysokiej samoocenie, poradzą sobie z krytyką rówieśników.
    • Jeżeli są w miarę niezależne i starają się osiągać postawione sobie cele, będą wiedziały, że nie można odnieść sukces bez żadnego wysiłku.
  • Już jako dzieci i nastolatkowie powinniśmy zdawać sobie sprawę z istnienia przeciwności, które utrudniają nam życie i wystawiają nas „na próbę”. Powinniśmy znać zarówno nasze mocne strony, jak i ograniczenia.

Przeczytaj też Modelka z zespołem Downa triumfuje w USA!

Wiemy, że przekazanie takiej wiedzy dzieciom to niełatwe zadanie. Jako rodzice życzymy im jak najlepiej, ale jednak nie możemy być nadopiekuńczy i zamykać ich w bańce ochronnej.

Należy wychować je tak, żeby rozwijać w nich dojrzałość. Tak, żeby samodzielnie potrafiły przetrwać ból. Muszą same odnaleźć własną drogę do szczęścia.

Ból jest najbardziej surowym z nauczycieli

Smutna kobieta

Najlepiej byłoby, gdyby w ogóle nie istniał. Chcielibyśmy go całkowicie wymazać i w ten sposób osiągnąć równowagę emocjonalną. Zacznij od dostosowania się do poniższych zaleceń:

Życie płynie i stale się zmienia. Nie ma nic stabilnego, a my sami jesteśmy częścią tego ruchu.

Niektórzy twierdzą, że żeby dowiedzieć się, czym jest szczęście, najpierw trzeba cierpieć. Absolutnie! Nie musimy być aż tak skrajni. Jako ludzie doskonale wiemy, co oznacza bycie spokojnym, usatysfakcjonowanym i szczęśliwym. To nasze prawo i nasz obowiązek.

Popełniamy jednak kilka podstawowych błędów. Należą do nich:

  • Przekonanie, że szczęście trwa wiecznie. Nie jesteśmy przygotowani do przechodzenia przez choroby, rozczarowania, śmierć bliskich nam osób…
  • Zapominamy, że życie ma jedną podstawową zasadę: idzie naprzód. Co to oznacza? Że niesie ze sobą zmiany: zarówno na lepsze, jak i na gorsze.
  • Wszyscy jesteśmy częścią tego ciągłego ruchu. W miarę możliwości, musimy dostosować się do jego rytmu.

Jeżeli nie podoba się nam taka kolej rzeczy i przeciwstawiamy się, na przykład procesowi starzenia lub zawodom miłosnym, odizolowujemy się od reszty i stajemy się podatni na cierpienie.

Przeczytaj też: Szczęście bez związku – to możliwe!

Oczywiście, że trzeba płakać. Możemy też się złościć i irytować. I wpadać w zły humor. Wszystko to jest jak najbardziej dopuszczalne. Najważniejsze, żeby ostatecznie zaakceptować ból i ponownie być częścią „rzeki”, która może nieść ze sobą zmiany na lepsze.

Pewne doświadczenia z pewnością wyrządzą nam krzywdę. Nie ma ludzi całkowicie odpornych na ból. Na przykład śmierć bliskiej nam osoby: to coś, czego nie sposób zaakceptować. Jednak z upływem czasu będzie nam łatwiej.

Tak jak już wspomnieliśmy na początku: nie rodzimy się z umiejętnością radzenia sobie z bólem. Mamy, natomiast, wiele strategii, które pomogą nam z nim walczyć. Możemy poradzić sobie w każdej sytuacji. Potrzeba nam jedynie wytrwałości.