Dwulatek sparaliżowany po zjedzeniu migdała

Choć rodzice dziecka wielokrotnie stawiali się w szpitalu, lekarzom zajęło aż trzy miesiące odkrycie faktu, że przyczyną wszystkich dolegliwości był migdał znajdujący się w jego płucu.
Rodzice w szpitalu

Dwulatek, którego przypadek opiszemy w niniejszym artykule stanowi nie lada ostrzeżenie dla wszystkich rodziców przypominając o tym, jak ważne jest dbanie o bezpieczeństwo i baczne obserwowanie swojego malucha.

David, dwulatek, o którym Wam opowiemy, znajduje się w stanie, który lekarze opisują jako ciężki. Maluch nie jest w stanie poruszać swoim ciałem ani mówić. Wszystko to z powodu wypadku, który przytrafił mu się pięć miesięcy temu po zjedzeniu migdała.

Rodzice chłopca, José Domingo Cruz i Amparo Alba otwarcie opowiadają o piekle, przez jakie przechodzi dwulatek, by ostrzec cały świat. Nie chcą, by już nikt nigdy nie cierpiał tak, jak David.

Rozdzierająca serce historia rodziców, których synowi przydarzył się ten wypadek została nawet opublikowana w znanym i szanowanym na całym świecie dzienniku El Mundo. Stało się tak po to, by świat usłyszał i nauczył się z tego, co przeżył dwulatek.

Co się tak naprawdę wydarzyło

Wszystko zaczęło się pięć miesięcy temu. W domu, w którym mieszka rodzina Cruz Alba świętowano właśnie uroczystości ku czci la Virgen del Remedio (Matki Boskiej od Uleczeń), Patronki Petrés (miasta znajdującego się w Valencii, w Hiszpanii).

Ten dzień należał do wyjątkowych. Aby wszystko było dopięte na ostatni guzik, przygotowano wcześniej mięso z rożna i inne smakołyki, które miały być serwowane w dalszej części popołudnia.

Zdarzyło się coś z pozoru nieistotnego. Coś, na co zwykle nie zwraca się wcale uwagi. David, dwulatek obecny na uroczystości wziął jednego migdała, który znajdował się wśród rozmaitych przekąsek dostępnych na uroczystości.

Polecamy też przeczytanie artykułu: Wtórne utonięcie u Dzieci

Dwulatek włożył sobie orzech do ust i – jak miał to w zwyczaju – usiadł na kanapie, by oglądać w telewizji swoje ulubione bajki. W między czasie dorośli spędzali razem czas, cieszyli się swoim towarzystwem i przygotowywali posiłki w kuchni.

David zakaszlał kilka razy, ale ponieważ nie należało to do wydarzeń odstających od normalnego zachowania dziecka, nikt nie zwrócił na to większej uwagi. Dwulatek w żadnym momencie nie wyglądał, jakby się krztusił, dusił bądź odczuwał dyskomfort spowodowany zjedzonym orzechem.

Dwulatek w szpitalu

Horror rozpoczął się tydzień po rodzinnym świętowaniu. Dwulatek zaczął gorączkować, temperatura zaczęła sięgać nawet 40 ºC.

Rodzice chłopca natychmiast zabrali go do lekarza pediatry w publicznym szpitalu miasta Elda, odległego o 182 km od domu. Zdaniem lekarza przyczyną dolegliwości, jakie prezentował David może być ząbkowanie.

Zapisane przez lekarza medykamenty nie przyniosły spodziewanego efektu. Gorączka nie spadła, a kilka dni później, 18 października dwulatek został zabrany przez rodziców na izbę przyjęć. Przyczyną było podejrzenie początków zapalenia płuc.

Masz ochotę dowiedzieć się więcej? Przeczytaj: Najlepsze napary wzmacniające płuca

Stan dwulatka pogarsza się

Jednak po upływie kolejnych kilku dni, chłopca znów odesłano do domu, gdyż lekarze nie zauważyli u chłopca żadnych odbiegających od normy objawów.

Problem tkwił w tym, że stan Davida stale pogarszał się, dwulatek czuł się coraz gorzej, a lekarze zdawali się być coraz bardziej bezradni.

Pewnego dnia, po raz kolejny usiłując znaleźć przyczynę stanu, w jakim znajdował się dwulatek, rodzicom przypomniało się to, co zdarzyło się podczas spotkania rodzinnego. Zaczęli podejrzewać, że migdał może mieć związek z tym, co działo się z Davidem.

Dowiedziawszy się o tym, dnia 11 stycznia lekarze wysłali chłopca do szpitala w Alicante. Tam, znajdował się on pod obserwacją przez 4 dni, po czym zrobili mu badanie bronchoskopię (wziernikowanie tchawicy i oskrzeli).

Chłopcu wprowadzono przez gardło rurkę w celu odnalezienia i usunięcia utkniętego kawałka migdała, który najwyraźniej już od trzech miesięcy znajdował się utknięty w płucu Davida.

Migdały

Kłopoty zaczęły się w momencie, gdy użyta przy bronchoskopii rurka spowodowała rozprzestrzenienie się w organizmie ropy, która nagromadziła się w płucach chłopca przez trzy miesiące. To z kolei wywołało u malca zawał serca.

Reanimacja chłopca zajęła lekarzom aż 28 minut. Aby być w stanie utrzymać Davida w stanie stabilnym, wprowadzono go w śpiączkę.

12 dni po wystąpieniu tej niebezpiecznej komplikacji, dwulatek przebudził się z całkowicie zdrowym płucem. Wykazywał jednak objawy ciężkich urazów nerwowych spowodowanych wcześniejszym zawałem serca.

Może zainteresuje Cię też artykuł: Serce – poznaj 7 nawyków, które mu szkodzą

David może otworzyć oczy, jednak nie widzi. Jego ciało jest całkowicie unieruchomione, malec nie jest też w stanie jeść ani mówić.

Zdaniem rodziców dwulatka, jego krytyczny stan zdrowia jest wynikiem rażącego zaniedbania ze strony lekarzy. Nie zrobiono przecież odpowiednich badań wstępnych aby ustalić, czy usunięcie kawałka orzecha było posunięciem bezpiecznym dla zdrowia chłopca.

„Jego część ciała była dosłownie zniszczona. Kawałek migdała służył za swoisty korek blokujący rozprzestrzenianie infekcji po całym organizmie. Gdyby tylko od samego początku lekarze wiedzieli o tym, co znajduje się w płucu mojego syna, nie zdarzyłaby się żadna z tych rzeczy” – zapewnia oburzony José Domingo.

Dziecko

Zdaniem lekarzy pediatrów, dzieciom do lat pięciu pod żadnym pozorem nie wolno dawać do jedzenia żadnych orzechów ani suszonych owoców. Jest tak z powodu wysokiego ryzyka zakrztuszenia.

Specjaliści podkreślają również, że około 80% przypadków zakrztuszeń u najmłodszych mają mniejszy lub większy związek z tego typu produktami spożywczymi.

Rodzice chłopca – Amparo i José Domingo nie uważają tego, co się przydarzyło za zwykły przypadek. Dlatego też domagają się sprawiedliwości i zadośćuczynienia.

Do czasu rozwiązania sprawy, wiele osób zdecydowało się wesprzeć ich na własną rękę, dzięki czemu w dwa tygodnie udało się zebrać na leczenie ponad 10 000 euro.